WIELKA WOJNA ŚLĄZAKÓW cz. II „Śląskie Eldorado”

WIELKA WOJNA ŚLĄZAKÓW cz. II

„Śląskie Eldorado”

 

 

Szanowni Czytelnicy

 

   Kolejną część „Wielkiej Wojny Ślązaków” pragnę poświęci kwestii gospodarczej Górnego Śląska. Poznanie historii tego zagadnienia jest istotnym elementem w zrozumieniu wydarzeń, które miały miejsce w latach 1914 – 1922. Serdecznie zapraszam do lektury.

   Dla każdego Polaka synonimem nazwy „Śląsk” jest słowo „węgiel” i wydaje się, że w najbliższym czasie nie ulegnie to zmianie. Bez wątpienia węgiel kamienny oraz szeroko rozumiany przemysł ciężki to symbol Górnego Śląska, który w praktyce obok źródła utrzymania tysięcy mieszkańców tego regionu, kształtuje także jego kulturę. I chociaż pokłady węgla są tutaj od tysięcy lat, to z perspektywy czasu ich eksploracja nastąpiła stosunkowo późno.

   Patrząc na dzisiejszy śląski krajobraz, trudno uwierzyć, że jeszcze 800 lat temu była tutaj jedna wielka puszcza. Rozległe tereny leśne stanowiły naturalną przeszkodę, szczególnie dla kupców. Aby umożliwić swobodny tranzyt, w czasach pierwszych Piastów podjęto się pierwszej „inwestycji” na śląskiej ziemi poprzez wycięcie przejścia z zachodu na wschód.. Lub mówiąc precyzyjniej, od Wrocławia do Krakowa. Wycinka trwała dziesiątki lat i niosła za sobą zasiedlanie nowych terenów oraz napływ ludności, która specjalizowała się w karczowaniu lasów. Osadnictwo pomiędzy XI, a XII wiekiem przyniosło także odkrywanie złóż naturalnych takich jak ruda żelaza i złoto. Chociaż ten ostatni kruszec, częściej występował Karkonoszach i Kotlinie Kłodzkiej, to był pierwszym argumentem przemawiającym za walką o Śląsk pomiędzy Czechami, a Polanami. Drugim szczególnie ważnym kruszcem była ruda żelaza, którą wówczas wydobywano metodą odkrywkową. Żelazo jak można się domyślić, wytapiano na miejscu, co niosło ze sobą zapotrzebowanie na duże ilości drewna opałowego. A co z węglem kamiennym? Niestety, średniowieczny poziom techniki nie pozwalał na masową eksplorację jego złóż. Największym problemem był brak skutecznej metody odwadniania głębokich szybów. Jednakże, czas na wynalezienie odpowiedniej techniki, działał tutaj na korzyść. Duże zapotrzebowanie na drewno do wytapiania żelaza, srebra, złota i innych kruszców, spowodowało, że drwale oraz karczownicy byli pożądanymi specjalistami. Rozległe lasy i puszcze, błyskawicznie zamieniały się w pola uprawne co oczywiście sprzyjało rozwojowi rolnictwa i hodowli zwierząt. Co więcej, wycinanie i karczowanie lasów, melioracja oraz górnictwo wymagało osadnictwa z udziałem ludności specjalizującej się w takich zawodach. Dlatego właściciele ziemscy, od XII wieku zaczęli sprowadzać i osiedlać Niemców oraz Holendrów, nadając im rozległe przywileje. Należy jednak zaznaczyć, że ci osadnicy nie żadnego wpływu na ukształtowanie obecnej śląskiej gwary oraz folkloru. Na przestrzeni wieków, zostali do tego stopnia zasymilowani, że poza opisami w kronikach nie ma po nich śladu.

   Nastanie ery nowożytnej przyniosło obok zmiany właścicieli Śląska (tj. austriackiej monarchii), poważny kryzys gospodarczy. Przyczyną tego kryzysu było przysłowiowe „wypalenie” zasobów drewna, niezbędnego  w hutnictwie i jego pochodnych. Na progres przyszło czekać aż trzysta lat, co było skutkiem zbiegu kilku czynników. Rewolucja przemysłowa XVIII wieku charakteryzowała się sukcesywnym przechodzeniem z gospodarki opartej na produkcji manufakturowej i rzemieślniczej, do produkcji na dużą skalę. Było by to niemożliwe bez udziału kilku przełomowych wynalazków, z których czołowe miejsce zajmuje maszyna parowa. To potężne urządzenie mechaniczne było „kołem zamachowym” postępu i zmian społecznych. O ile teoretycznie maszyna parowa mogła pracować poprzez spalanie drewna, to instalowana w kopalniach węgla kamiennego mogła wydajniej zasilać pompy wodne. Problem ze skutecznym odprowadzaniem wody był jedną z największych przeszkód w rozwoju górnictwa, który ograniczał wydobycie do bardzo niskich pokładów. Pompy zasilane przez konie, nigdy nie mogły dorównać wydajnością maszyny parowej. A za zwiększeniem głębokości „fedrowanego” węgla, szło zwiększenie jego wydobycia oraz dotarcie do złóż o lepszej jakości. Więcej węgla, to więcej stali i żelaza wytapianego w hutach. Więcej stali to więcej maszyn i dynamiczny rozwój produkcji przemysłowej dla każdego sektora gospodarki.

   Pierwsza połowa XVIII wieku to dla Śląska pasmo nieustających wojen i konfliktów z udziałem Prus i Austrii. Finalnym efektem tych zmagań było zwycięstwo Prus pod berłem Fryderyka II Wielkiego, lecz koszem dużego wyczerpania gospodarki oraz armii. I chociaż jeszcze dekadę wcześniej taki stan rzeczy wymagałby przynajmniej jednego pokolenia na „złapanie oddechu” i odbudowanie siły, to możliwości technologiczne XVIII wieku umożliwiały osiągnięcie tego poziomu w zaledwie kilka lat. Szybko okazało się, że Śląsk dla Królestwa Prus okazał się najcenniejszą w historii zdobyczą terytorialną. Informacje na temat bogatych złóż węgla kamiennego i rudy żelaza były powszechnie znane, lecz ich znalezienie nie należało do łatwych zadań. Budowę kopalni poprzedzały liczne badania terenowe w postaci odwiertów i próbnych szybów. Chociaż zdarzało się, że i one bywały nietrafione. Czołową postacią w poszukiwaniu śląskich złóż węgla kamiennego i niekwestionowanym pionierem górnośląskiego górnictwa był Friedrich Wilhelm von Reden. Ten późniejszy hrabia, pełnił funkcję dyrektora w Wyższym Urzędzie Górniczym we Wrocławiu. Dzięki licznym podróżom po Europie, wdrażał innowacyjne rozwiązaniu w śląskim górnictwie, jak na przykład jedną z pierwszych w Europie pomp parowych (kopalnia rudy ołowiu i srebra w Tarnowskich Górach). Ale zasługi Redena w powstanie i rozwój górnośląskiego przemysłu to nie tylko kopalnie, lecz także huty. To z jego inicjatywy powstała „Königshütte” (tłum. „Królewska Huta”), dając początek nowego miasta, czyli obecnego Chorzowa. Liczba dokonań Friedrich von Reden jest bardzo długa, bez wątpienia można zaliczać go do grona śląskich „mężów stanu”. Niestety jego karierę przekreśliły czasy napoleońskie, kiedy po podpisaniu „pokoju w Tylży” został pozbawiony stanowisk oraz emerytury. Na resztę życia osiadł w swoim majątku niedaleko Kowar, nie doczekawszy się potomka.

   Badania Friedricha von Reden’a zwróciły uwagę na gigantyczny potencjał gospodarczy jaki drzemał w górnośląskiej ziemi, dając początek potężnym inwestycjom. Należy jednak podkreślić, że temu faktowi również sprzyjał splot kilku czynników, jak na przykład maszyny parowe i wzrost zapotrzebowania na węgiel kamienny, a także stal. Co więcej, sąsiadujące obok siebie złoża węgla i rudy żelaza wpłynęły na decyzję, aby cały proces wytapiania stali prowadzono na miejscu. Oczywiście za rozbudową zakładów przemysłowych, szła także rozbudowa szerokiej infrastruktury z kolejową na czele. Jak łatwo się domyśleć, dzięki licznym kopalniom oraz hutom na Górnym Śląsku powstawały jedne z pierwszych w Europie połączeń kolejowych.

   Lecz przemysł nie tylko zmienił krajobraz i charakter Górnego Śląska, ale również jego mieszkańców. Tak więc, dotychczasowi Ślązacy jako małorolni chłopi zaczęli stawać się górnikami, hutnikami, kolejarzami i innymi robotnikami związanymi z przemysłem ciężkim. Jednakże populacja autochtonów była niewystarczająca i należało ponownie sprowadzać „osadników” w celu zwiększenia mocy produkcyjnych. Co istotne w początkowej wazie „śląskiej rewolucji przemysłowej”, brakowało wykształconych specjalistów, których należało sprowadzić z głębi Królestwa Prus. Trzeba jednak pamiętać, że ówczesny robotnik, i nie ma tutaj znaczenia czy to Ślązak, czy też rodowity Niemiec, miał bardzo ograniczone prawa pracy. Wykorzystywanie do granic możliwości robotników było skutkiem ubocznym „rewolucji przemysłowej” w całej Europie, co też dało początek późniejszym ruchom socjalistycznym i komunistycznym. Ale praca w przemyśle ciężkim gwarantowała stabilniejsze dochody, niż praca na roli. Z drugiej strony, rozwój Górnośląskiego przemysłu przekształcił wielkich właścicieli ziemskich w potężnych potentatów przemysłowych. Gospodarka kapitalistyczna dała wąskiej grupie magnatów bajeczne bogactwo, o którym ich przodkowie mogli tylko pomarzyć. Dzisiejszym świadectwem ich majątków są liczne okazałe pałace i dwory rozsiane na terenie całego Śląska.

   Dziedzictwo Friedrich von Reden osiągnęło szczyt na przełomie XIX i XX wieku, tworząc z Górnego Śląska obszar o strategicznym znaczeniu dla całej niemieckiej gospodarki. Było oczywiste, że w przypadku niekorzystnego rozwoju wydarzeń, Berlin będzie zaciekle bronić tej ziemi (co zresztą pokazały późniejsze czasy Powstań Śląskich i roku 1945). W przededniu wybuchu I wojny światowej Górny Śląsk był wysoko rozwiniętym fragmentem Cesarstwa Niemieckiego, lecz rolnictwo dalej dominowało na wielu obszarach. Tym niemiej praktycznie każde miasto i większe miejscowości posiadały połączenia kolejowe. Zdecydowana większość zabudowań mieszkalnych stanowiły domy murowane, często podłączone do sieci elektrycznej. Nowoczesne osiedla górnicze potocznie nazywane „familokami” to również jeden z przywilejów jakim cieszyli się mieszkańcy Górnego Śląska. Wszystko to miało jednak swoją cenę, Ślązacy musieli całkowicie podporządkować się woli swoich „fundatorów”.

   Kopalnie, huty, bocznice kolejowe, elektrownie, fabryki itp. to wszystko spuścizna jaka pozostała na Śląsku po niemieckiej władzy. To wszystko w główniej mierze zasługa Friedricha von Reden, którego ciężka praca oraz determinacja rozkwitła, bez wątpienia zmieniając Śląsk i Ślązaków na lepsze. Dzisiaj, poza jedynym pomnikiem w Chorzowie jego osoba jest kompletnie nieznana w powszechnej opinii publicznej. Niestety, jeden fakt decyduje o tym, aby postać Friedricha von Redena zaszufladkować w czeluściach historii – był Niemcem. Niestety, ponieważ jego osoba jest jednym z licznych przykładów ograbienia Śląska z jego wielonarodowościowego charakteru.

 

Łączę wyrazy szacunku:

      AS HISTORII

Artur Student
tel. 884 774 732, biuro@ashistorii.pl