"Kaiserzeit, czyli Dienstpflicht"

   Armia Cesarstwa Niemiec (niem. Deutsches Heer, 1871 - 1919) opierała się na systemie dwuletniej zasadniczej służbie wojskowej, a więc jej obowiązek dotyczył każdego obywatel, niezależnie od pochodzenia i wyznania. Na podobnej zasadzie funkcjonowało większość armii ówczesnej Europy (z wyjątkiem Wielkiej Brytanii) z początku XX wieku, lecz jego "wydajność" była z goła różna. W praktyce pobór do armii niemieckich nigdy nie przekroczył progu 60% osób zdolnych do służby, co najlepiej pokazała mobilizacja latem 1914 roku (pomimo lepszej komunikacji, armia niemiecka powołała mniejszą liczbę żołnierzy aniżeli np. francuska). Przyczynę takiego stanu rzeczy można szukać w wysoko rozwiniętym przemyśle (szczególnie ciężkim), który do sprawnego funkcjonowania wymagał wykwalifikowanych robotników, najczęściej będących w wieku poborowym (patrz dalej). Do tego dochodzą pracownicy kolei żelaznych (tłum. Eisenbahn), a także osoby z kręgu tzw. wyższych sfer. Dla tych ostatnich generalnie była zarezerwowana kadra oficerska, lecz wpływy mogły zagwarantować uchylenie od służby.   

*

   Ponieważ Cesarstwo Niemieckie było państwem federacyjnym składającym się z licznych królestw, księstw oraz wolnych miast. Największe królestwa (tłum. Königreiche) czyli Prusy, Bawaria, Saksonia i Wertembergia posiadały własne wojska, które w przypadku ogólnonarodowego konfliktu podlegały Cesarzowi, jako Naczelnemu Wodzowi. Armie poszczególnych królestw, po wielkiej reformie z lat 1907-10, różniły się tak naprawę detalami w barwach i symbolach (np. kokardy w nakryciach głowy i klamry pasów żołnierskich), albowiem organizacja, umundurowanie oraz wyposażenie było ujednolicone. Nas interesuje kontyngent pruski, gdyż to do niego rekrutowano Górnoślązaków i polaków z terenów zaborczych. To również największy kontyngent, stanowiący trzon armii II Rzeszy.

*

   Jakie były etapy "kariery" wojskowej przeciętnego Górnoślązaka w świetle pruskich regulaminów? Najlepiej prezentuje załączony schemat (zaczerpnięty z podręcznika dla piechoty armii niemieckiej tzw. Dienstunterricht), który najpierw omówię, a w dalszej części wzbogacę o dodatkowe informacje oraz komentarze:

1) Landsturm I (17 - 19 lat) - brak odpowiednika w wojsku polskim, nie byli powoływani do zasadniczej służby w czasie pokoju. Traktowano ich jako potencjalne uzupełnienie, kierując najpierw na szkolenie unitarne i kolejno front;

2) Die Dienstpflicht (tłum. czynna służba) obejmowała mężczyzn pomiędzy 20, a 39 rokiem życia;

3) im stehenden Heere (tłum. zasadnicza służba) obejmowała mężczyzn pomiędzy 20, a 27 rokiem życia i składała się kolejno z okresu acktiv (tłum. aktywny, 20 - 22 lata) oraz Reserve (tłum. rezerwa, 22 - 27 lat);

4) Landwehr I (27 - 32 lata), Landwehr II (32 - 39 lat) - brak odpowiednika w wojsku polskim, osoby kwalifikowane do tych formacji w zdecydowanej większości byli rezerwistami powoływanymi na czas manewrów armijnych, bądź konfliktu jako wsparcie pułków pierwszorzutowych. Najbardziej rozpoznawalnych elementem tych formacji była litera "L" widniejąca na pokrowcach Pickelhaub (nad numerem pułku). Podobnego oznaczenia nie stosowano już na stalowych hełmach i tym samym pozostawała haftowana numeracja na naramiennikach;

5) Landsturm II (39 - 45 lat) - brak odpowiednika w wojsku polskim, to w zdecydowanej większości żonaci mężczyźni, których zadaniem było pełnienie różnych funkcji tyłowych jak na przykład zaopatrzenie, służy medyczne, załogi forteczne, budowa i konserwacja infrastruktury przyfrontowej;

 

Mężczyzna kończący 45 rok życia, był uznawany za niezdolnego do dalszej służby wojskowej, co oczywiście nie znaczy że nie zdarzali się panowie, którzy w tym i późniejszym wieku nie walczyli. Ochotnikom nikt nie mógł zabronić walki "dla Ojczyzny i Kajzera", chociaż nad ich przydatnością można by dyskutować.

*

 

   Wojsk Królestwa Prus (niem. Königreich Preußen) posługiwały się dwoma kombinacjami barw: czarno-biało-czerwone (symbolizujące barwy państwowe) oraz czarno-białe (symbolizujące barwy Królestwa). Te kombinacje barw w postaci kokard umieszczano tylko na nakryciach głowy, jak Pickelhaube lub Feldmütze (czapka polowa, potocznie nazywana Krätzchen). Z kolei drugim wyznacznikiem świadczącym o przynależności do armii pruskiej były klamry (tłum. Koppelschloβ) oraz godła na czerepach Pickelhaube. Wzór pruskich klamer żołnierskich zawierał tłoczoną koronę z napisem "Gott mit Uns" (tłum. "Bóg z Nami"). Natomiast wszystkie hełmy (z wyjątkiem stalowych) pruskich formacji zawierały tłoczone godło z wizerunkiem orła, zarówno dla oficerów jak i podoficerów oraz żołnierzy.

*

   Za pobór i mobilizację odpowiadały korpusy armijne (niem. Armeekorps), które podzielono na tzw. Armeekorpsbezirke co można tłumaczyć jako okręgi korpusów armijnych. Wojskami w całej prowincji śląskiej dowodził VI Korpus Armijny ze sztabem we Wrocławiu. Korpusowi armijnemu podlegały brygady rozlokowane w poszczególnych powiatach, jak np. raciborski, pszczyński, rybnicki itd. W największych miastach tych powiatów mieściły się sztaby brygad.

*

   Najważniejszą jednostką organizacyjną w armii niemieckiej były pułki, których garnizony mieściły się praktycznie w każdym większym mieście na terenie Cesarstwa. Rozmieszczenie pruskich pułków było równomierne dla wszystkich prowincji z zachowaniem możliwie podobnej siły składającej się z pułków piechoty, kawalerii oraz artylerii. Założeniem takiego rozwiązania było nie tylko zagwarantowanie obrony w przypadku zewnętrznej agresji, ale również zachowanie wewnętrznego porządku. W tym miejscu należy wyraźnie podkreślić, że wbrew powszechnej opinii, poborowych i rezerwistów umieszczano równomiernie w jednostkach na terenie całego Królestwa. Tym samym, nie jest prawdą, że Górnoślązacy tylko, bądź głównie służyli w śląskich pułkach.

*

   W czasie pokoju, mężczyzna osiągający wiek poborowy otrzymywał wezwanie do stawienie się w koszarach danego pułku, gdzie spędzał najbliższe dwa lata. Podczas odbywania zasadniczej służby nabywał podstawowych umiejętności za zakresu wojskowej dyscypliny, organizacji i taktyki, posługiwania się bronią lub zdobycia specjalizacji, np. medycznej. Zdecydowanie rekrut w czasach pokoju otrzymywał lepsze przeszkolenie niż podczas wojny, ponieważ był na to czas. Tym bardziej w przypadku długotrwałego konfliktu, do jakiego rozwinęła się I wojna światowa, "unitarka" po prostu nie mogła trwać dwa lata.

Stawiając się w garnizonie, rekrut otrzymywał komplet mundurowy składający się z bluzy (Waffenrock model 1895) w kolorze granatowym (niem. Dunkelblau), spodni koloru czarnego, spodnie koloru białego (paradne), dwa komplet bielizny letniej (koszula + kalesony), jeden komplet ubrania roboczego (bluza + spodnie koloru białego), parę butów marszowych (Marschstiefel model 1866), parę butów niskich (do celów wyściowych, wartowniczych lub paradnych), czapkę polową koloru granatowego z czerwonym otokiem (Krätzchen), hełm typu Pickelhaube, pas żołnierski z klamrą (Koppel + Koppelschloβ), chlebak (Brotbeutel), manierkę (Feldflasche), bagnet (Seitengewehr), łopatkę piechoty (Kleiner Spaten), ładownice amunicyjne (Patronentasche), karabin (najczęściej Gewehr 98) oraz tornister żołnierski z kompletnym wyposażeniem. Konfiguracja umundurowania i wyposażenia różniła się w zależności od specjalizacji i rodzaju formacji, jägrzy lub kawaleria nosili inne modele mundurów, niż wymieniony Waffenrock M.1895. Po zwolnieniu ze służby całe umundurowanie i wyposażenie zdawano w jednostce, gdzie następnie wydawano nowemu rekrutowi.

Wyznacznikiem przydziału do danego pułku były naramienniki, na których haftowano numer jednostki, lub dedykowany monogram. Należy pamiętać, że żołnierze/rekruci byli podzieleni na kompanie, których w pułkach piechoty było 12. W tej kwestii o przynależności do danej kompanii świadczyły dwa elementy: guziki naramienników oraz temblak (Troddel) przywiązany do żabki bagnetu. Guzik zawierał tylko numer kompanii, natomiast temblak składał się z konfiguracji kolorystycznej.

Umundurowanie w kolorze polowej szarości (niem. Feldgrau), będące efektem reformy 1907-1910 jeszcze w chwili ogłoszenia mobilizacji latem 1914 roku, było na etapie wdrażania. Rekruci otrzymywali mundury tego typu tylko na czas manewrów armijnych, co zmieniło się po wybuchu wojny gdy zaprzestano produkcji granatowych mundurów i całą produkcję przestawiono na Feldgrau. Warto zaznaczyć, że wyposażenie rekruta nawet w sprzęt starego typu było bardzo kosztowne. Zarówno mundury, jak i wyposażenie produkowano z drogich i czasochłonnych materiałów, które bynajmniej nie przekładały się na ich wytrzymałość. Co więcej, sprzęt niemieckiego piechura był bardzo nie praktyczny i trudny w utrzymaniu w warunkach polowych (co szczególnie pokazały realia wojny okopowej). Historycy wojskowości ciągle spierają się co do poziomu niemieckiego wyposażenia, jednakże należy mieć na uwadze, że na etapie ich projektowania po pierwsze były odpowiedzią na ówczesne standardy we wszystkich europejskich armiach, a po drugie nikt nie przewidywał globalnego konfliktu o rzeczywistości jaką osiągnął w latach 1914-1918.

(Na tym pozwolę sobie zakończyć kwestię umundurowania i wyposażenia, ponieważ jej obszerność zdecydowanie wykracza po za tematykę niniejszego artykułu.)

*

   Poborowy kończąc zasadniczą służbę przechodził do rezerwy, podczas której mógł zostać ponownie powołany na czas ogłoszenia mobilizacji, lub manewrów armijnych. Rezerwista (niem. Reservist) kończył służbę nie tylko ze stopniem wojskowym jaki uzyskał (najczęściej szeregowego, niem. Musketier/Schütze), ale również specjalizacją, np. sanitariusza (niem. Sanitäter). Ponieważ armia stanowiła ważny element życia społecznego, cieszyła się dużym szacunkiem wśród ludności. Postępująca nacjonalizacji Niemiec, za którą szła militaryzacja, nie szczędziła środków na potrzeby wojska. Eleganckie mundury, liczne gadżet dla rezerwistów typu fajki, menażki i tabla generowały ogromne koszty. Ale trzeba jasno powiedzieć, że było na to społeczne przyzwolenie. Dla młodych mężczyzn armia była nie tylko obowiązkiem wobec ojczyny i Cesarza, ale także szansą na poznanie "świata" spoza swojej miejscowości oraz nabranie umiejętności i obycia przydatnego w "cywilu". Nawyk dbania o higienę oraz wizerunek, ścielenia łóżka, czy po prostu dyscypliny to tylko kilka przykładów niewątpliwie pozytywnych cech zasadniczej służby wojskowej.

*

   Najważniejszym elementem w systemie poborowym armii pruskiej był obowiązek dwuletniej zasadniczej służby wojskowej, wobec każdego (przynajmniej w teorii) zdrowego mężczyzny niezależnie od wyznania i (również teoretycznie) statusu społecznego. Jak łatwo się domyślić, osoby z kręgu arystokracji mogły nie tylko uniknąć służby, ale to dla nich był generalnie zarezerwowany korpus oficerski. Obowiązek zasadniczej służby wojskowej w armii pruskiej dotyczył również obywateli pochodzenia polskiego, niezależnie od poziomu znajomości języka niemieckiego. Wychodzono z założenia, że armia będzie nie tylko świetną okazją do nauki języka, ale również germanizacji. W tym miejscu należy sprostować fałszywą opinię, odnoście zakazu awansu osób polskiego pochodzenia do korpusu oficerskiego. Nigdy oficjalnie taki zapis nie znalazł się w pruskich regulaminach (przynajmniej po 1871 roku), a więc teoretycznie statystyczny Górnoślązak miał otwartą drogę w oficerskiej karierze. Oczywiście praktyka była zgoła inna i niekoniecznie wynikała z uprzedzeń samych Niemców, co bardzo utrudnioną drogą edukacji oraz awansu społecznego. Znane są wzmianki o zasłużonych oficerach niższej rangi polskiego pochodzenia, ale były to niewątpliwie rzadkie przypadki i uwarunkowane toczoną wojną.

*

   Swoistą ciekawostką byli tzw. Freiwillige (tłum. Ochotnicy), lub Einjahrfreiwillige (tłum. Jednoroczni Ochotnicy). Rekruci powoływani w takiej formie nabywali podstawowe umiejętności/specjalizacje z zakresu musztry, wojskowej dyscypliny, umundurowania/wyposażenia oraz posługiwania się bronią. Natomiast kończyli służbę w stopniu "rezerwisty" i w zależności od formacji/specjalizacji (dla szeregowych): Musketier (Schütze), Füsilier, Grenadier, Jäger, Pionier, etc. W czasach pokoju taki wybór mógł być korzystny ze względu na przywilej wyboru rodzaju formacji, zakup umundurowania i wyposażenie z własnych środków oraz skrócony do roku okres służby.

*

   Rzeczywistość wojny wymusiła pewne zmiany w organizacji pruskiej służby wojskowej, po pierwsze skrócono do kilku miesięcy szkolenie untarne, po drugie pobór przyjął charakter masowy, a po trzecie powrót do domu mogły zagwarantować tylko ciężkie rany. Wojna okopowa oraz bitwy na wyniszczenie pochłaniały ogromne ilości niedoświadczonych żołnierzy, których straty starano się rekompensować poprzez powoływanie pracowników strategicznych sektorów gospodarki. Jednakże inaczej niż miało to miejsce podczas 2 wojny światowej, nie sięgano po osoby nieletnie (poniżej 18 lat), lub po 45 roku życia (z wyjątkiem ochotników). W licznych metrykach nigdy nie spotkałem poległego poniżej 18 roku życia, aczkolwiek nawet oni należą do rzadkości. Z badań jakie prowadzę wynika, że największy odsetek poległych żołnierzy armii niemieckiej to osoby w przedziale wiekowym 19 - 22 lata.

*

   Ostatnią kwestią, którą chciałbym poruszyć jest kontrowersyjny temat ochotników spośród ludności polskiej (Górnośląskiej), bo i takich nie brakowało. Proszę pamiętać, że czasy Cesarstwa Niemiec to zupełnie inne państwo z zupełnie inną armią. Dlatego patrzenie przez pryzmat późniejszej III Rzeszy oraz Wehrmachtu jest delikatnie mówiąc, niepoważne. Wielokrotnie spotykam się z nomenklaturą "Wehrmann" obok ewidentnie polsko-brzmiących nazwisk, pytanie jaki mieli w tym interes? Myślę, że argumentów tyle ilu takich "ochotników", lecz określanie tego zjawiska jako "zdradę" jest równie niepoważne, chociażby biorąc pod uwagę ówczesne mizerne perspektywy na odrodzenie państwa Polskiego.

*

   Podsumowując, legenda o pruskiej armii to jeden z fragmentów nowożytnej historii Polski i jej mieszkańców. Tysiące Górnoślązaków, Mazurów, Pomorzan i Wielkopolan z pokolenia na pokolenie odbywało zasadniczą służbę wojskową w jej szeregach, a kolejne tysiące zginęło podczas Wielkiej Wojny. Armia pruska, chociaż jak każda inna posiadała wiele wad to z powodzeniem walczyła na dwóch, a od 1917 roku, nawet trzech frontach. Nasi rodacy z napisem "Gott mit Uns" na klamrach dotarli w każdy zakątek frontu tej wojny, niestety często naznaczając go własną krwią. Myślę, że kwestia poczucia wstydu, lub dumy z tego faktu jest indywidualną sprawą każdej rodziny. Jednakże należy pamiętać, że życie nie zawsze daje nam możliwość wyboru i łatwo oceniać decyzje naszych przodków z perspektywy poczucia bezpieczeństwa i miękkiego fotela.

 

Z wyrazami szacunku:

AS HISTORII

Artur Student
tel. 606-267-397, biuro@ashistorii.pl